Projekt nowelizacji prawa budowlanego, który dopuszcza montaż małych turbin wiatrowych do 12 m wyłącznie na zgłoszenie, może realnie obniżyć koszty energii w firmach i wspierać cele ESG. Jednocześnie budzi szereg obaw - od bezpieczeństwa konstrukcji, przez hałas, po możliwość konfliktów sąsiedzkich i sporów z gminami. Poniżej rozkładamy projekt na czynniki pierwsze, z skupiając się na perspektywy klienta biznesowego.
Projekt nowelizacji prawa budowlanego zakłada, że wolnostojące instalacje wiatrowe do 12 m wysokości (mierzonej od poziomu gruntu do najwyższego punktu konstrukcji) będzie można postawić na podstawie prostego zgłoszenia w starostwie, zamiast uzyskiwać decyzję o pozwoleniu na budowę. W praktyce oznacza to skrócenie ścieżki formalnej z kilku miesięcy do kilku tygodni i obniżenie kosztów przygotowania dokumentacji.
Dla biznesu to przede wszystkim szansa dla:
Nie mówimy o wielkich farmach wiatrowych, ale o jednostkach najczęściej w przedziale kilkunastu - kilkudziesięciu kW, które mogą pokryć część zapotrzebowania na energię w trybie autokonsumpcji. W połączeniu z fotowoltaiką pozwalają lepiej „wygładzić” profil zużycia - wiatr często wieje wtedy, gdy PV produkuje mniej.
Z punktu widzenia menedżera ds. energii i inwestora, uproszczenie procedur przy turbinach do 12 m oznacza kilka konkretnych korzyści, które można przełożyć na Excela i raport ESG.
Rezygnacja z pozwolenia na budowę eliminuje konieczność pełnego projektu budowlanego i ścieżki decyzji administracyjnej. Dla wielu firm kluczowe jest, że:
Dla przedsiębiorstwa, które dziś kupuje energię na rynku hurtowym po niestabilnych cenach, pół roku różnicy w uruchomieniu własnego źródła to wymierne koszty lub oszczędności.
W polskich warunkach firmy najczęściej zaczynają od fotowoltaiki. Wiatr bywa jednak bardziej stabilny w okresach jesienno-zimowych i wieczorami, gdy produkcja z PV spada, a zużycie energii w zakładzie rośnie. Małe turbiny do 12 m mogą:
Jeśli przedsiębiorstwo raportuje emisje zakresu 2 (emisje pośrednie z energii kupowanej), każda MWh wyprodukowana z wiatru staje się jednym z prostszych do policzenia wskaźników poprawy w raporcie ESG.
Dla menedżera CSR kluczowe jest to, że małe turbiny są widoczne. W przeciwieństwie do „niewidocznego” zakupu zielonych certyfikatów, wiatrak stojący na terenie zakładu działa jako namacalny symbol transformacji energetycznej firmy.
Można go wykorzystać w kilku obszarach:
Korzyści gospodarcze nie zamykają jednak listy tematów. Propozycja montażu turbin do 12 m na zgłoszenie budzi istotne obawy, które firmy powinny potraktować serio, jeśli chcą uniknąć sporów i opóźnień.
Mniejsza bariera formalna nie zwalnia z odpowiedzialności za bezpieczeństwo. Konstrukcja wiatraka - nawet 10-12-metrowego - pracuje w zmiennych warunkach wiatrowych i podlega zmęczeniu materiału. Krytyczne pytania dla inwestora to:
Brak wymogu pozwolenia na budowę może skusić część podmiotów do „oszczędzania” na projekcie technicznym. Z punktu widzenia zarządu to pozorna oszczędność - ewentualna awaria lub wypadek oznacza nie tylko koszty naprawy, ale też odpowiedzialność cywilną i reputacyjną.
Nowelizacja dopuszcza montaż niewielkich turbin w odległości bliższej zabudowie niż w przypadku dużych elektrowni wiatrowych. To rodzi obawy mieszkańców dotyczące hałasu, wibracji czy wpływu na krajobraz. Małe turbiny są cichsze niż farmy wiatrowe, ale przy niewłaściwym doborze technologii lub lokalizacji mogą generować uciążliwości słyszalne w budynkach mieszkalnych.
Dla przedsiębiorstwa praktyczne wnioski są następujące:
Sam fakt, że prawo budowlane uprości procedurę, nie oznacza, że można zignorować miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego lub decyzję o warunkach zabudowy. Gminy odpowiadają za ład przestrzenny i mogą niechętnie patrzeć na „las” pojedynczych turbin pojawiających się bez szerszej koordynacji.
Firma, która planuje kilka czy kilkanaście instalacji na terenie większego zakładu lub w różnych lokalizacjach, powinna:
Nawet jeśli nowelizacja wejdzie w życie w kształcie przychylnym inwestorom, rozsądne przedsiębiorstwo potraktuje ją jako szansę, a nie pretekst do minimalizacji standardów. Z perspektywy menedżera ds. energii, CSR i właściciela firmy warto przyjąć kilka prostych zasad działania.
Przed podjęciem decyzji o inwestycji:
Uproszczenie przepisów dla małych turbin wiatrowych do 12 m może stać się realnym wsparciem dla transformacji energetycznej polskich firm. Daje szansę na tańszy i bardziej przewidywalny koszt energii, lepszy miks OZE i mocniejszą narrację w raportach ESG. Jednocześnie przerzuca większą odpowiedzialność na inwestora - za bezpieczeństwo, jakość projektu i relacje z otoczeniem. Jeśli potraktujesz nowelizację nie jako „zielone światło bez ograniczeń”, ale jako narzędzie, które wymaga profesjonalnego podejścia technicznego i społecznego, możesz zbudować przewagę konkurencyjną, zamiast listy skarg od sąsiadów i problemów z lokalnymi władzami.