Program „Moja Elektrownia Wiatrowa” nie wywołał takiego szumu jak fotowoltaiczny „Mój Prąd”, ale dla firm szukających dywersyfikacji źródeł energii to ważny sygnał. Pilotaż pokazał, jak realnie wygląda zainteresowanie przydomową i małoskalową energetyką wiatrową, jakie są bariery regulacyjne i techniczne oraz gdzie kryje się przestrzeń do obniżenia kosztów energii. Poniżej znajdziesz podsumowanie wniosków, które pomagają zaplanować strategię energetyczną i raportowanie ESG na najbliższe lata.
„Moja Elektrownia Wiatrowa” to pilotażowy program dopłat do małych turbin wiatrowych, skierowany przede wszystkim do osób fizycznych, ale z istotnymi konsekwencjami dla segmentu prosumenckiego i przyszłych rozwiązań dla MŚP. Model był prosty: inwestor montuje niewielką turbinę (najczęściej w przedziale kilku - kilkunastu kW mocy) wraz z niezbędną infrastrukturą przyłączeniową, a państwo pokrywa część kosztów inwestycji.
Kluczowe założenia z punktu widzenia menedżera energii lub właściciela firmy były następujące:
Ten schemat przypominał znaną z fotowoltaiki ścieżkę: najpierw prosumenci indywidualni, potem - jeśli wyniki są obiecujące i stabilne - stopniowe otwieranie podobnych narzędzi dla biznesu. Dla inwestorów oznacza to, że pilotaż może stać się punktem odniesienia dla przyszłych programów dedykowanych małym i średnim przedsiębiorstwom.
W odróżnieniu od programów fotowoltaicznych, które zwykle kończyły się wyczerpaniem budżetu w pierwszych tygodniach naboru, „Moja Elektrownia Wiatrowa” przyciągnęła zdecydowanie mniej wniosków. To nie tylko kwestia mody na PV - raczej wypadkowa kilku twardych czynników biznesowych.
Po pierwsze, profil produkcji energii z wiatru różni się od profilu zużycia w wielu gospodarstwach domowych i części firm usługowych. Turbiny pracują najlepiej przy stabilnym, średnim wietrze; w polskich warunkach oznacza to często zwiększoną produkcję jesienią i zimą, co pomaga ograniczyć zakup energii w okresie najwyższych cen hurtowych, ale wymaga dobrze zaprojektowanej autokonsumpcji lub magazynowania.
Po drugie, bariera administracyjna i społeczna - mała turbina, nawet przydomowa, to konstrukcja widoczna, generująca hałas i wymagająca uzgodnień lokalnych. W praktyce część potencjalnych inwestorów rezygnowała na etapie planowania z obawy o konflikty sąsiedzkie lub wydłużające się procedury.
Po trzecie, wysoki koszt jednostkowy na kW w porównaniu do typowych instalacji PV. O ile moduły fotowoltaiczne przeszły w ostatnich latach silną presję cenową, o tyle rynek małych turbin wiatrowych jest mniej skalowany i bardziej rozproszony technologicznie. To przekłada się na dłuższy prosty okres zwrotu, który dla typowego użytkownika indywidualnego bywa mniej atrakcyjny.
Jednocześnie pilotaż pokazał, że tam, gdzie profil zużycia energii jest bardziej płaski (np. małe zakłady produkcyjne, magazyny, warsztaty), turbina wiatrowa dobrze uzupełnia fotowoltaikę. W praktyce część beneficjentów budowała układy hybrydowe: PV na dachu oraz turbinę na działce, co stabilizowało produkcję w okresach o mniejszym nasłonecznieniu.
Program „Moja Elektrownia Wiatrowa” dał kilka czytelnych wskazówek, które warto przełożyć na język decyzji biznesowych. Jeśli zarząd rozważa małoskalową energetykę wiatrową jako element strategii energetycznej, opłaca się spojrzeć na trzy obszary.
1. Profil zużycia energii w firmie
2. Lokalne warunki wiatrowe i regulacyjne
3. Rola OZE w strategii ESG i komunikacji z interesariuszami
Podsumowanie programu „Moja Elektrownia Wiatrowa” nie kończy dyskusji o małoskalowym wietrze - raczej ją porządkuje. Widać wyraźnie, że w odróżnieniu od fotowoltaiki nie jest to technologia „dla każdego”. Sprawdza się tam, gdzie są spełnione warunki techniczne, społeczne i biznesowe, a inwestor patrzy na zwrot z inwestycji w horyzoncie kilku - kilkunastu lat, a nie jednego budżetu rocznego.
Dla menedżera energii w firmie najważniejsza lekcja z pilotażu brzmi: traktuj mały wiatr jako element miksu, nie samodzielne rozwiązanie. W praktyce oznacza to:
Dla inwestorów i właścicieli firm wniosek jest pragmatyczny: jeśli działasz w lokalizacji o dobrych warunkach wiatrowych i masz odbiór energii rozłożony w czasie, warto już dziś przygotować się do kolejnych edycji programów wsparcia. Jeśli zaś Twoja działalność opiera się na biurach i magazynach z przewagą zużycia dziennego, sensowniejszym pierwszym krokiem pozostaje rozbudowa fotowoltaiki i optymalizacja profilu zużycia. W obu przypadkach doświadczenia z „Mojej Elektrowni Wiatrowej” dostarczają cennej mapy ryzyk i szans, którą warto uwzględnić przy kolejnych decyzjach inwestycyjnych.