Według najnowszego raportu organizacji humanitarnej Oxfam, 1% najbogatszych ludzi na świecie odpowiada za 16% globalnych emisji dwutlenku węgla. To równowartość emisji generowanej przez dwie trzecie ludzkości. Twórcy raportu zwracają uwagę, że bez walki z nierównościami społecznymi nie ma szans na skuteczną walkę ze zmianą klimatu.
W raporcie wskazano, że osoby zarabiające powyżej 140 tysięcy dolarów rocznie, co stawia je w globalnej jednoprocentowej elicie, mają kluczowy wpływ na emisje dwutlenku węgla. Ich styl życia, inwestycje w zanieczyszczające środowisko branże oraz wpływ na media i politykę sprawiają, że są jednymi z głównych winowajców kryzysu klimatycznego.
Według Oxfam, 77 milionów osób z tej jednoprocentowej elity odpowiada za tyle samo emisji co 5,11 miliarda najbiedniejszych ludzi na świecie. Co więcej, najbogatsza 0,1% społeczeństwa, czyli 7,7 miliona osób zarabiających co najmniej 500 tysięcy dolarów rocznie, emituje tyle co 2,9 miliarda najuboższych.
Raport ukazuje dramatyczne skutki nierówności społecznych na tle emisji gazów cieplarnianych. Organizacja zaznacza, że najubożsi, zwłaszcza kobiety i ludność tubylcza, są najbardziej narażeni na skutki zmian klimatycznych, mimo że są najmniejszymi emitentami CO2. W efekcie, Oxfam apeluje o radykalne zmniejszenie nierówności społecznych i odejście od paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł energii.
Raport Oxfam idzie krok dalej, sugerując, że podatki stanowią najlepszą broń w walce z kryzysem klimatycznym. Proponowane przez organizację trzy dodatkowe opłaty, w tym podatek majątkowy, podatek od nadzwyczajnych zysków przedsiębiorstw oraz 60-procentowy podatek od dochodów najbogatszego 1%, mogłyby dostarczyć ponad 9 bilionów dolarów rocznie, co stanowiłoby około 9% światowego PKB. Te środki mogłyby pokryć koszty transformacji energetycznej oraz skutecznie wspierać walkę ze zmianą klimatu.
Wydaje się, że główne przesłanie raportu Oxfam jest jednoznaczne: walka z nierównościami społecznymi idzie w parze z walką ze zmianą klimatu. Tylko sprawiedliwe i skoordynowane działania społeczne oraz rządowe mogą przynieść pożądane efekty. W przeciwnym razie, jak podkreśla organizacja, zmiany będą niemożliwe do osiągnięcia, a najubożsi i najbardziej bezbronni będą ponosili największe konsekwencje.